pas przebiegał wzdłuż płaskiej części rancza.

- Có¿, to tylko kwestia czasu, wkrótce i tak bedziesz

dnia, co jej ojciec.
uniósł puszkę i pociągnął duży łyk.
A więc będziesz musiała zobaczyć się z Nevadą jeszcze raz. No cóż, to nieuniknione. Jest przecież ojcem jej
powolne tryby machiny sprawiedliwości, by nie zmiażdżyły niewłaściwej osoby. Była w więzieniu okręgowym i w
bloczek. Zaczał cos szybko pisac. Oderwał górna kartke i
Mimo niebezpieczenstwa, w jakim sie znalezli.
w tygodniu. Gdybys o niej mówiła, któras z nas musiałaby o
sniło.
zacisniete gardło, z trudem usiłujac powstrzymac łzy. - Musisz
ochote uciec i schowac sie w kacie. Z wyrazem znudzenia na
obcy głos.
Złe przeczucie, które nie opuszczało Nevady cały dzień, zdecydowanie przybrało na sile. Ściemniało, a słońce
- Ktos inny by sie pojawił.
Jednak trudno mu było w to uwierzyc.

oraz proste słowa nad bukietem kwiatów ze wstęgami: KOCHAJĄCEJ ŻONIE I MATCE

- ¯adne z nich nie przeszło przeszkolenia medycznego! -
ruch nadgarstka i drzwi stanęły przed nią otworem.
- Przepraszam, to moja wina - powiedziała Marla, biorac
tenisowa. Mo¿e tam schowała pierscionek. Rozpieła zamek
- Tak mówiłeś. - Przywiązała klacz do młodego drzewa i powoli podeszła do Nevady. Pomimo ciemności
- On coś knuje - znowu mruknął Shep - on coś knuje, do cholery.
- Mo¿e lepiej?
miały już sensu. Patrzyła smutnymi oczami na swoją ziemistą, niemal wychudzoną twarz.
skóre.
Przypuszczam, ¿e nie odnaleziono mojej torebki? - Zarzuciła
- Och. Có¿. - Chrzakneła i usmiechneła sie ironicznie. -
odwiedzic. - Doszła do wniosku, ¿e to dobry pomysł,
nie panował, jechała droga w dół, nabierajac predkosci.
dziecka, rzadkie, rozczochrane włoski i drobne paluszki, nie

©2019 ten-swiatowy.sejny.pl - Split Template by One Page Love